Jestem Stefania :)
To mój pierwszy post, a tym samym nasze pierwsze spotkanie. Będę Twoją przewodniczką życiową, więc musisz mnie lepiej poznać. Opowiem Ci o mojej ostatniej pierwszej randce i w prezencie dostaniesz ode mnie kilka rad :).
Umówiłam się ze Stefanem na 20:00 w kawiarni.
Postanowiłam nie spóźnić się tym razem i przyjść na 20:30.
Nie lubię być za wcześnie ale nie chciałam, żeby pomyślał sobie, że go wystawiłam.
Założyłam jeansy, wysokie szpilki, koronkową bluzę i wyszłam.
Stefan czekał na mnie przy stoliku przy oknie. Widziałam, że ucieszył się na mój widok. Usiadłam obok niego. Stefan zamówił zieloną herbatę, a ja espresso, czym chciałam dać mu sygnał, że nie zamierzam z nim spędzić dużo czasu.
To inteligentny chłopak i zorientował się o co chodzi. Chciał uratować sytuację i zaproponował deser. Nie odmówiłam.
Po tym wydarzeniu dotarło do mnie, że Stefan jest zbyt inteligentny, a do tego przystojny, dlatego coś mi mówiło, że nie jest prawdziwy. Rozmawialiśmy czekając na zamówienie, a ja w głowie układałam plan jak elegancko opuścić lokal razem z zamówionym tortem czekoladowym.
Wykorzystałam jeden z moich uniwersalnych tematów i zaczęłam opowiadać o mojej kolekcji Pokemonów i o tym, które wymarzyłam sobie złapać. Widząc kelnerkę niosącą ciasto, przeprosiłam i sięgnęłam po telefon.
Popłakałam się, gdy położyła przede mną tort czekoladowy.
- Jesteś na diecie? - zapytał Stefan.
- Nie, to Grimer, jest blisko nas, a ja tak bardzo chciałam go złapać... Pogniewasz się jak zostawię Cię na 10 minut i pójdę na spacer?
- Ależ nie... jeżeli Cię to uszczęśliwi to idź, spełniaj swoje marzenia, a ja na Ciebie poczekam.
Wtedy ujrzałam jego wzrok wędrujący w stronę mojego talerzyka. Wiedziałam, że jakbym tylko się oddaliła, to by wszystko zjadł. Dobrze, że usiadł blisko drzwi, bo wzięłam talerzyk, szybko wyszłam i w międzyczasie rzuciłam, że będę musiała nakarmić pokemona. Byłam już na zewnątrz, więc nie miał szansy wygrać ze mną dyskusji.
Niestety, nie umiem biegać w szpilkach, a Stefan zaintrygowany nową funkcją karmienia na żywo Pokemonów, musiał za mną wyjść. Dołączył do mnie, zaczął wypytywać o szczegóły gry i tak szliśmy, szukając Pokemona, którego tu nie było.
Pomyliłam się co do Stefana, musi być prawdziwy.
Zaczęłam kombinować jak się do niego zbliżyć, żeby na pewno umówił się ze mną jeszcze raz. Wtedy przyszedł mi do głowy mój niezawodny plan.
'Muszę mu coś zabrać!' - pomyślałam.
Przejechałam wzrokiem od góry do dołu po Stefanie. Nic mi się nie rzuciło w oczy, a to musi być coś cennego... 'Telefonu mu nie mogę zabrać, bo się ze mną nie skontaktuje, jak wezmę portfel, to weźmie mnie za złodziejkę... Na co jeszcze on może wydawać pieniądze?'
Wtedy przyszła mi głowy odpowiedź, tylko musiałam ją sprawdzić.
Tortu było mi szkoda, więc wyciągałam z portfela 2 złote i rzuciłam.
Stefan szybko się schylił i podniósł pieniądze, a ja zobaczyłam to co przypuszczałam.
Miał na sobie majtki Marc O'Polo.
'Tego na pewno będzie mu szkoda. Tylko jak mu zabrać majtki tak żeby się nie zorientował?
Tak czy tak będę musiała go okraść.'
Wdrożyłam w życie mój plan.
Zaczęłam narzekać jak to ciężko jest chodzić w szpilkach. Powiedziałam, że inaczej układa mi się w nich stopa, naciska na nerwy i boli mnie od tego głowa.
Poprosiłam, żeby kupił mi wodę w sklepie obok, a ja pójdę w tym czasie do apteki.
Kupiłam plastry na odciski, apap, laxantol i lateksowe rękawiczki.
- Proszę, popij sobie - Stefan podał mi wodę. Jego szczęście, że była gazowana!
Połknęłam tabletkę (jeden apap bez powodu jeszcze nigdy mi nie zaszkodził), popiłam i parsknęłam.
- Gazowana?! Przecież ja jestem uczulona na dwutlenek węgla! - On w osłupieniu nie zauważył jak się odwracam i dolewam do butelki syropek.
- Nie przejmuj się, "wygazuję" sobie - powiedziałam i zaczęłam trząść butelką.
Odkręciłam i powiedziałam:
- Spróbuj i powiedz mi czy jest tam jeszcze gaz. - Zrobiłam tak jeszcze trzy razy i prosiłam żeby pił.
Za 5 minut Stefan zaczął się nerwowo rozglądać, a ja już wiedziałam czego on szuka.
Całe szczęście, że znam w tym mieście wszystkie knajpy i wszystkie kible. Zaprowadziłam go pod tą z najlepszą toaletą. Robiłam to już kilka razy, więc wiem którą wybrać.
- Zamów proszę coś zimnego a ja zaraz przyjdę. - Zignorowałam jego prośbę.
Wszedł do łazienki, a ja za nim.
Tuż przed wejściem założyłam lateksowe rękawiczki, jedną parę na dłonie, a drugą na stopy.
Szpilki rzuciłam na chwilę w kąt i ściągnęłam spodnie, żeby na pewno mnie nie poznał.
Weszłam dalej i poczekałam aż usiądzie.
Nie było teraz opcji, żeby wstał z toalety i otworzył drzwi.
Lato ułatwiło mi zadanie, ponieważ krótkie spodnie Stefana łatwo będzie ściągnąć.
Kucnęłam przy kabinie, gdzie siedział, włożyłam ręce przez dziurę pod drzwiami i energicznie szarpnęłam za szorty.
Tak! Ściągnęłam je razem z majtkami Marc O'Polo!
Stefan zaczął krzyczeć:
- Ej, zostaw mnie! Złodziej! Kurwa, zostaw! - Krzyczał tak jeszcze przez chwilę i obrażał mnie, a ja spokojnie ubrałam się i wyszłam.
Zamykając drzwi usłyszałam, że wstaje.
Stres musiał osłabić działanie leku.
Nie miałam czasu nic zamówić.
Dwóch panów ze stolika obok właśnie wstało na papierosa.
Jak tylko się odwrócili, zabrałam dwa kufle z piwem, poszłam najdalej jak się dało i usiadłam pod ścianą.
Zaraz za mną przyszedł Stefan, widocznie poirytowany.
Nie wiedział jak to powiedzieć, więc mu pomogłam:
- Wyglądasz jakbyś zobaczył ducha w muszli klozetowej, wszystko w porządku?
- Kurwa, siedziałem na kiblu, a ktoś ściągnął mi spodnie! - Gdybym nie znała prawdy, pomyślałabym, że jest gejem.
- Ale jak to? Pozwoliłeś na to?
- To działo się tak szybko...
- ...
- To nie to co myślisz, po prostu mnie okradli.
- Nie martw się, zapłaciłam już za piwo.
- Nie, nie ukradli mi pieniędzy...
- To miałeś jeszcze cennego? - zapytałam z nadzieją w głosie.
- Ukradli mi bokserki... - Wybuchnęłam śmiechem.
- Jak chcesz mi powiedzieć, że nie masz bielizny, to możesz bez tej zawiłej historii.
- Ale to prawda! Idę to zgłosić!
- Gdzie??
- Do baru, a później na policję. To był rabunek z napaścią. - Popatrzyłam na niego i milczałam, dając mu czas na zrozumienie co właśnie powiedział. Zrozumiał.
- A mogłabyś... zrobić to w moim imieniu? Tak mi jakoś głupio... - zapytał.
'Tylko głupio?!' - pomyślałam. 'Chłopie, chcesz powiedzieć, że ktoś tak po prostu zabrał Ci majtki, a Ty nic z tym nie zrobiłeś...?'
- Jasne, już idę opowiedzieć Twoją historię - powiedziałam. Myślał, że ironizuję ale ja wstałam i podeszłam do barmana. Już dawno miałam w głowie ten scenariusz.
- Hej, mam na imię Stefania i opiekuję się moim kolegą, który właśnie wyszedł ze szpitala - westchnęłam ciężko.
- Ciężko go dopilnować... Czasami ucieka do miejsc, w których siedział krócej niż 24 godziny i dopełnia czas... Masz kartkę? Zapiszę Ci mój numer, gdyby się pojawił za kilka dni i nie chciał wyjść.
Wzięłam od niego kawałek papieru oraz długopis i uśmiechnęłam się pięknie:
- Wiesz, właściwie już mnie męczy jego towarzystwo. Jakbyś chciał mi zapełnić czas czymś innym to też zadzwoń. - Kolejny uśmiech.
- Przynajmniej mi wyjaśniłaś te krzyki z łazienki - powiedział. Zrobiłam przepraszającą minę i odeszłam.
Wiem, że do mnie zadzwoni.
Wróciłam do Stefana, usiadłam i powiedziałam:
- To nie pierwszy raz się tutaj zdarzyło. Przepraszam, że Ci nie uwierzyłam. Na pocieszenie Ci powiem, że zazwyczaj po kilku dniach każda bielizna się odnajduje. Dałam barmanowi numer telefonu i zadzwoni jak coś znajdzie. Wtedy od razu dam Ci znać. - Widać było ulgę na jego twarzy, teraz pełnej nadziei. Dopiliśmy piwo, rozmawiając, a przy wyjściu z baru chwyciłam go za rękę.
Na tym się skończyła nasza randka, ponieważ nie chciałam jej niepotrzebnie przedłużać. Pożegnałam się całusem w policzek i oddaliłam w swoją stronę (oczywiście po wyprowadzeniu Stefana na bezpieczną odległość od tej knajpy).
Randkę zaliczam do udanych.
Teraz czekam, aż Stefan zacznie wydzwaniać i pytać o jego zgubę.


Fajnie piszesz. Jeśli to prawdziwa historia to do pokemonów zrobi człowiek wszystko. A randka to widzę unikalna.
OdpowiedzUsuńTak, prawdziwa :)
Usuń